Zapiski z podróży

Kwilił pociąg na rozjazdach jak niemowlę
i kołysał się jak pijak w dzień wypłaty;
mijaliśmy wiele stacji zaśnieżonych,
ale ciągle pośród nich nie było naszej.

Głowy sennie kolebały się na boki,
nie narzekał nikt na ziąb ani na tłok.
Ktoś powiedział wyciągając z torby flaszkę:
Będzie lepiej, przecież idzie Nowy Rok.

Przywykliśmy już do rzeczy, które dawniej
nawet w głowach by się nam nie pomieściły,
nienormalne rychło stało się codziennym,
przeczekamy, trzeba więc oszczędzać siły.

Na tej trasie tylu kumpli już wysiadło
i wysiądzie jeszcze wielu, nie poradzisz,
ale nam do końca wytrwać choćby stojąc,
poprzez zamróz odczytując nazwy stacji.

Na tej trasie tylu kumpli już wysiadło
i wysiądzie jeszcze wielu, co tu kryć.
Ale nam do końca wytrwać nawet stojąc,
choćby kiedyś tam zabrakło nagle szyn.