Laura

Czułem się jak na wpółmartwy
i wpółżyj±c zapłakałem -
dawnom już nie widział Laury,
choć jej nigdy nie widziałem.

Zasuszyłem dla niej kwiaty,
kosmyk włosów, dotyk dłoni;
dogoniłem j± w pół drogi,
chociaż nigdym jej nie gonił.

Wnętrza oczu jak latarnie,
co w bezkresie znacz± drogę,
zrobić wszystko mog± dla mnie,
choć już zrobić nic nie mog±.

Gdym owiany jej zapachem
gwiazd ułapił się rękami,
życie stało się znów ważne,
choć już żyć mi było na nic.

Wieczny byłem i trywialny
jak szronowe kwiaty w szybie,
gdy nie było mnie przy Laurze,
kiedy zawsze przy niej byłem.