Tomasz Wachnowski

Po raz pierwszy z Tomkiem spotkałem się... w podziemiu, a dokładniej - w najniższej kondygnacji niegdysiejszego klubu "Hybrydy", kiedy właśnie tam odbywał się Ogólnopolski Przegląd Piosenki Autorskiej. Była to druga połowa lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, więc siłą rzeczy niewiele pamiętam i nie tylko za sprawą upływającego czasu.
Później już tylko docierały do mnie różne wieści o Tomku, a wśród nich i ta, że Tomek wyjechał do U.S.A. - a w jakiś czas potem wrócił. Dosłownie na kilka chwil spotkaliśmy się pod koniec lat dziewięćdziesiątych na olsztyńskich Spotkaniach Zamkowych i nasz kontakt znów zamarł, by odnowić się ponownie na OPPIE.
Pomiędzy tymi naszymi sporadycznymi spotkaniami Tomek w 1993 roku wydał płytę "Śniegowice", w 1999 "Właśnie tak", a w 2003 "Dla bogaczy pogoda". Wystąpił w koncercie opolskich "Premier" gdzie z piosenką "Byłoby miło" zajął drugie miejsce w głosowaniu telewizyjnych ośrodków.
Lubi ciszę i spokój - jednak na niezbyt długo, bo po kilku dniach "zwolnionych obrotów" na Mazurach Tomek zaczyna rozglądać się nerwowo w poszukiwaniu jakiegoś ruchu - może być to jakiś supermarket, lub choćby "Biedronka". To znak, że już niebawem zacznie się pakować i wróci do Warszawy.
Obecnie występuje solo i z towarzyszeniem zespołu. Przez ostatnie lata dość regularnie spotykamy się na Zajeździe Bardów w Gołdapi, gdzie Tomek z pozoru spokojny, nastrojowy i skoncentrowany - poza sceną potrafi zachwycić się smakiem lokalnych potraw, sypiącym śniegiem i nazwą "magistrat"...