Andrzej Garczarek
Andrzeja, zanim poznałem osobiście, przez wiele lat słuchałem w radiowej "Trójce" gdzie przez wiele lat prowadził swój "Literacko-muzyczny
kantor wymiany myśli i wrażeń", za co m.in. otrzymał w 1994 r. nagrodę im. Jonasza Kofty. Nasze pierwsze spotkania miały miejsce na wspólnych koncertach w Polsce
północno-wschodniej. Był to początek lat osiemdziesiątych, a więc lata trudnie nie tylko dla bardów, zwłaszcza tych, którzy jak Andrzej, śpiewali w Przeglądzie
Piosenki Prawdziwej w gdańskiej hali "Oliwii" (song pt. "Przyjaciół nikt nie będzie mi wybierał").
W latach dziewięćdziesiątych przeprowadził wiele akcji happeningowych - z których zapamiętałem jedną, kiedy to Andrzej puszczał na jezioro swoje długogrające,
analogowe płyty niczym wianki - z palącą się pośrodku świecą. Jedną z takich płyt przechowuję w swoich zbiorach do dziś.
Spod pióra tego autora i poety wyszło wiele znanych piosenek i ballad, że choćby wspomnę "Balladę o chłopcach z bazy Sokołowskiej", "Stachuro, Stachuro - ty już
idziesz górą", "Taksówkarza z Pittsburga" oraz "Raskolnikowa".
W swoim dorobku artystycznym Andrzej ma także trzy książki: "Ballady dla
bliskich i dalekich", "Spoko, spoko...", "Andrzej Garczarek"
(Biblioteka Bardów), płytę długogrającą analogową pt. "Płyta", kasetę magnetofonową pt. "Szabadabada", a na jesieni 2003 r. mają ukazać się jego najnowsze nagrania
na płycie kompaktowej.
Smakosz i propagator kiszonych ogórków - swego czasu na antenie ogólnopolskiego radia podawał z wielką pieczołowitością właśnie na nie przepis. Podczas autorskich
koncertów z jeszcze większym zaangażowaniem pozwala słuchaczom rozsmakowywać się w swoich utworach.
Obecnie wyprowadził się z Warszawy i mieszka na Mazurach - nawet stosunkowo niedaleko mnie, więc można rzec - jesteśmy sąsiadami.